czwartek, 30 czerwca 2016

pudełko z reliefami

Dzień dobry 
w ten piekny słoneczno upalny czartkowy dzień:)
chciałam Wam bardzo podziękować za moc ciepłych słów, zostawionych pod poprzednimi postami.
Ostatnio zagladam tu niezbyt często, u Was także wpadam zostawiam kilka słów i znikam, ale to przez natłok obowiązków i innych zdarzeń, przepraszam, jak uda mi się wszystko poukładać postaram się to naprawić.
Tymczasem chciałabym pokazać pudełeczko z motywem różanym wydartym z serwetki nr 801 :) , relefy ręcznie rysowane pisakiem i brązowione patyną:)
 Całość wyszła tak jak widać poniżej.


Wracajac do pogody to jak patrzę za okno dzieci i osoby mające urlopy mają raj, słonko niczym w tropikach przygrzewa, nie trzeba daleko szukać oby tylko odrobina wody była i jest cudownie:)).
I znowu przypominaja mi się lata beztroskiego dzieciństwa, wyjazd do babci. 
Dla mnie to była atrakcja, dla rodziców ciężka praca, bo pomoc przy żniwach, chociaż i ja chodziłam w pole, wtedy wydawało mi się, że moja pomoc jest olbrzymia, wiązałam snopek, który później był pewnie poprawiany, żeby się nie rozpadł ale nikt tego nigdy nie powiedział. Dziadek jechał koniem, który był zaprzęgnięty do "kombajnu" nie wiem jak to nazwać, do czegoś co miało olbrzymi grzebień, tym grzebiweniem ścinało się zboże i reszta zbierała je wiążąc w snopki. 
Dla konia zawsze dziadek miał kromkę chleba.
 Wspominam tamte czasy z nostalgia, oj niejednokrotnie chciałoby się do nich wrócić, żadnych obowiązków, odpowiedzialności, radosne beztroskie dzieciństwo, jakie nam chyba wszystkim kiedyś było dane, oranżada w butelce kupiona w miejscowym gieesie po całym dniu rekompensowała wszystko, na chleb trzeba było się zapisać, bo pani sklepowa zamiawiała tylko tyle bochenków ile Pań się zapisało:),
kakao na kolację, czarno biała bajka o 19  w telewizorze, teleranek w niedzielę rano,  telewizor z "dupą" zajmujący cały stół:)) 
to wszystko miało niepowtarzalny urok. 
Spanie w pokoju gościnnym u babci na codzień nieużywanym, wspinanie się na gruszę lub ślwkę po owoce, budowanie domków na drzewie- wnosiło się deski i układało na gałęziach, a póżniej na nich układało sie babki z piasku lub inne specyfiki własnej produkcji, służące celom zabawowo domowym:) Nigdy później niem jadałam tak dobrych obiadów czy śniadań jak te z ziemi, imiptujacej kurczaka czy pieczeń i  posypane magiczną posypką z  trawy o smaku ....:))) Pewnie część z Was wie o czym mówię.
 Mogłabym tak długo wspominać oj długo.
Jednym słowem stwierdzam miałam rewelacyjne dzieciństwo ....:)))














21 komentarzy:

  1. Piękne pudełko;) Ja wychowałam się na wsi, więc miałam sporo takich atrakcji na co dzień. Chociaż przyznam, że nie widziałam takiego sprzętu jak opisujesz, też nie miałam do czynienia z wiązaniem snopków. U nas odkąd pamiętam wszystko zmechanizowane było. Dużo mniej pracy dzięki temu było;) Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TO DO KOSZENIA JEST DOKŁADNIE TAKIE
      http://laliny.mazowsze.pl/phot/upraw/upr_kosiarka.jpg
      ZNALAZŁAM W NECIE:)
      A POZA TYM TY DUŻO MŁODSZA JESTES , WIĘC MECHANIZACJE JUŻ PAMIETASZ:))) A JA PAMIĘTAM, KIEDY PO SIANO DZIADEK KONIKA ZAPRZĘGAŁ, A DO KOŚCIOŁA W NIEDZIELĘ TEŻ SIĘ WOZEM JECHAŁO, ALE RAZ NA JAKIS CZASM, BO DZIADEK KOBYŁKĘ OSZCZĘDZAŁ, UWAŻAŁ ŻE JAK CAŁY TYDZIEŃ PRACOWAŁA TO W NIEDZIELĘ MA ODPOCZĄĆ, OJ UWIELBIAŁ MÓJ DZIADEK SWOJĄ KOBYŁKĘ:) A WOGÓLE Z TEGO CO PAMIETAM SZNOWAŁ WSZYSTKIE ZWIERZĘTA, JAKOŚ NIE PRZYPOMINAM SOBIE ŻEBY KIEDYKOLWIEK KTÓREŚ ZE ZWIERZĄT UDERZYŁ LUB PRZEGONIŁ:)

      Usuń
  2. oj kochana p konną kosiarkę Ci chodzi pamiętam, pamiętam, a jak krzyczeli jak się na nią siadało, a ona miała takie fajne siedzenie które bujało :DDD, do domy wracalo się z pola na wozie pełnym koniczyny i wyjadało czterolistne, ogórki podebrane jechały w worku i z tego worka po drodze się brało i zębami obierało i jadło, a mięsko w słoikach moja babcia robiła na pole- pyszotka i mnie nauczyła je robić- oj cudowności. A zabawy w domek rany gotowanie obiadków tak jak mówisz z trawy i naleśniki z łopianu hihihi, a jaka radocha była jak po cichu udało się z domu łyżkę wynieść- to już mój domek był fajniejszy niż koleżanki. A kompałaś się w rzece lub na żwirowni w dętce od wozu ?? ale czad był, a zimą na worku z sianem o rany ale była zabawa. Ty wiesz moja babcia też miała taki gościnny pokój- tam tylko księdza przyjmowała po kolędzie i pamiętam jak był pogrzeb dziadka to też w tym pokoju leżał. Naszym dzieciakom to się w głowie nie mieści, aczkolwiek moje córki jeszcze tak, bo wesoło kiedyś nie było ( normalnie jest jakieś 2 lata dopiero) Buziaczki a pudełeczko rewelacyjne :)) masz talent .Tulam. ( a jadłaś ziemniaki z ogniska w wykopki?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zimą do dziadków nie jezdziliśmy, a przynajmniej ja nie pamiętam, u mojej babci na wsi nie było rzeczki ni stawu, więc nie było kompieli:( a łyzki fajktycznie się wynosiło i widelec, oj masz racje to były czasy, lub odrobine kakao do postyapnia tortu z ziemi :) albo buraki dla koloru tortu z błotka:))) a ziemniaki z ogniska pycha , ale i czasem tata nam kroił ziemniaki na plastry i na fajerkach od pieca piekł :)) pyszne i jedne i drugie:)

      Usuń
    2. kurna nie farbowałam masy eee to ja zacofana byłam :DD

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. Pudełko świetne. Ja też znam wiejskie klimaty, bom na wsi wychowana. A ziemniaki z ogniska, na zakończenie wykopków, nie do podrobienia. I skórka zwęglona smakowała jak żadna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no pyszotka :* i nikt się nie przejmował że to brudne czy coś- kapitalne

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  4. Śliczne pudełeczko:) Ja wspomnienia mam podobne. Chyba mieliśmy fajniejsze dzieciństwo niż współczesne dzieci. Co oni będą wspominać? Komputer, komórkę i telewizor.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ślicznie ozdobione pudełeczko.
    Oj ja też pamiętam wakacje u dziadków. Sianokosy, żniwa, wykopki. Pamietam jeszcze jak sama kosiłam zboże sierpem, mała byłam. Nawet płacono mi bodajże 10gr za jeden snopek :) hehe. Motywacja była :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pudełeczko prześliczne! a ja wspominam letnie dni przy żniwach, gdzie składało się w takim upale garści z jęczmienia, pszenicy, żeby snopki były jak najbardziej suche...potem sianokosy, kąpiele w rzece i człowiek miał jeszcze siłę polatać za piłką...ech to były czasy..:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Edytko ale masz zdolne łapki,pudełeczko jest prześliczne a reliefy wychodzą Ci cudnie .
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne pudełko,a czasy też pamiętam nawet lampy naftowe jeszcze były :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kochana pudełeczko jest prześliczne! Mnie jakieś smutk dopadają bo ciągle u mnie leje za oknem.Oszaleć można z tą pogodą :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Naprawdę cudne pudełko, bardzo elegancko wyszło :)
    Mam kilka podobnych wspomnień z wyjazdów do dziadków na wieś - bezcenne :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam podobne wspomnienia z dzieciństwa, np. pieczenie placków z błota, szycie ubranek z liści i kwiatków dla maleńkich lalek z patyczków lub małych kamyczków,jazda z górki wózkiem ciagniętym przez psa,budowanie domów z czego tylko się dało.... i tak mogę wyliczać, wyliczać bez końca. To były czasy. Pudełeczko piękne.

    OdpowiedzUsuń
  13. Pudełeczko Przecudne! I wspomnienia piękne... Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za czas poświęcony na obejrzenie moich prac, a także za każde słowo, jakie zechcecie zostawić po sobie.