piątek, 15 sierpnia 2014

Blondowłosa z zimnej porcelany oraz mój przepis na zimną porcelanę

Witajcie
 bardzo dziękuję za wszystkie komentarze pod wczorajszym postem, za każde miłe słowo pozostawione po Waszej wizycie, jest mi naprawdę miło, że zaglądacie tu do mnie i pozostawiacie część siebie dla mnie, dziękuję.

Będąc na urlopie miałam ambitny plan leżeć i pachnieć, ale niestety plan spalił na panewce, owszem nadrobiłam 2 zaległe lektury, które od dłuższego czasu przetrzymywałam w domciu, na szczęście panie z biblioteki traktują mnie dobrze, a raczej wyjątkowo i nie krzyczą na mnie za przetrzymywanie książek, za co im serdecznie dziękuję.
Wobec tego przeczytałam zaległości ale  praca też się mnie trzymała. Trzeba było wykonać trochę prac domowych i zająć się "zwierzyńcem " mojej córy , która zrobiła sobie "urlop" od mamusi.
Wobec tego musiałam karmić cały majdan , poić "towarzystwo" i trocinki zmieniać, tylko pies docenił i docenia starania, pozostałe zwierzątka mają to w głębokim poważaniu :D niestety, chcą jeść i pić i już, nawet się nie ucieszą na mój widok:D

To by było tyle narzekania z mojej strony.

A teraz obiecany przepis na zimną porcelanę, z którego korzystam i oceniam go na 5+

potrzebne przedmioty:
  1. miska plastikowa
  2. łyżka
  3. miarka (szklanka, kieliszek)
  4. mąka ziemniaczana
  5. klej vicol
  6. oliwka kosmetyczna
  7. gliceryna 
  8. krem do rąk, do ciała - najtańszy
  9. woreczek foliowy lub folia spożywcza
a teraz wykonanie :

  • do miski wsypujemy
  • szklankę mąki 
  • 3/4 szklanki vikolu
  • 1-2 łyżek oliwki
  • 1 łyżka kremu
  • kilka kropel gliceryny
mieszamy to łyżką lub od razu ręką, masa będzie gotowa gdy będzie odchodziła od naszych rąk, jeżeli konsystencja masy będzie zbyt rzadka można podsypać mąką, gdy będzie zbyt gęsta można dodać oliwki w zależności od potrzeb.

ja wałkując masę lub ugniatając podsypywałam mąką ziemniaczaną, wtedy lepiej się z nią pracowało, aha i najważniejsze gotową masę trzeba trzymać w woreczku foliowym lub szczelnie zawiniętą w folię spożywczą.
pracujemy tylko na kawałku masy, który jest nam w danej chwili potrzebny, gdyż masa szybko obsycha i nadaje  się do wyrzucenia.
Mam nadzieję, że przyda się Wam mój przepis, a poniżej z opisanego przepisu powstał taki oto anioł

 





18 komentarzy:

  1. jak dla mnie najpiękniejszy ze wszystkich któe tu widziałam a przepis brzmi dość ciekawie ..hm ,podoba mi się :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. ślicznie wyszły te skrzydełka:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie wyszło , bardzo ślicznie :)
    A tą fakturę na sukience, to jak się wykonuje?
    Pozdrawiam wieczorowo

    OdpowiedzUsuń
  4. a fakturę na sukience wyciska się stępelkiem, malutkim niestety , więc trzeba sie nawyciskac:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurczę, muszę spróbować.
    Niesamowity jest ten anioł :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ładny aniołek, ja jakos nie mogę się zabrać za tą zimną porcelanę ;).

    OdpowiedzUsuń
  7. piękna anielica!! jesteś coraz perfekcyjniejsza w wykonaniach!!! przepis napewno się przyda :):) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozkręcasz się Edytko coraz bardziej, każdy kolejny anioł coraz piękniejszy:))

    OdpowiedzUsuń
  9. anioł jest prześliczny!!! czy Ty zimna porcelanę malujesz czy barwisz masę??? Wyszło rewelacyjnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przepiękny anioł! Wspaniałe wykonanie - masz do nich niesamowity talent :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Edytko i barwię i domalowuję

    OdpowiedzUsuń
  12. Wszystkie aniołki przepiękne ... gratuluję takich zdolności ale mam jedno pytanko czy ta masa solna nie lepi się do rąk gdy Pani formuje niektóre przecież małe elementy postaci .? Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. anioł w podomce! :-)
    śliczny, taki "domowy" ;-D

    OdpowiedzUsuń
  14. Śliczny aniołek,spróbuje coś zrobić z tego przepisu,dziękuję :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Przydatne i ciekawe, dziękuje :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za czas poświęcony na obejrzenie moich prac, a także za każde słowo, jakie zechcecie zostawić po sobie.